Rozsądek

Rozsądek

Tadeusz Gerstenkorn

Ktoś, kto postępuje w życiu odpowiedzialnie, służy drugiemu człowiekowi, dochowuje wierności ideałom i zadeklarowanym przyrzeczeniom, postępuje godnie, niewątpliwie w efekcie działa rozsądnie. O wymienionych wyżej cnotach moralnych pisałem już wcześniej i nakłaniałem do ich rozważenia i stosowania.. Teraz zatrzymuję się trochę na ważnej cesze osobowości – na rozsądku. Czymże on jest ?

Rozsądek to umiejętność trafnej oceny sytuacji i podejmowania odpowiednich (adekwatnych) do tej oceny decyzji. Człowiek rozsądny nie poddaje się emocjom tam, gdzie trzeba posłużyć się rozumem i rzeczowo ważyć sprawę. Rozważa za i przeciw, i dopiero wówczas decyduje zgodnie z logiką i sumieniem. O takim człowieku mówimy często, że kierował się rozsądkiem”, a on sam przemawia nieraz komuś do rozsądku (rozumu). No właśnie – rozum. Mamy go, czy nie ? Należymy do tych istot żyjących, które – na szczęście – obdarzone są tą niezwykłą cechą i niewyobrażalnym darem Nieba.

Rozum to właściwa człowiekowi zdolność pojmowania, ale też rozumowania (wnioskowania), wydawania sądów, umożliwiająca mu poznawanie rzeczywistości (otaczającego go bytu).

Choć każdemu człowiekowi dany jest biologicznie organ (mózg) umożliwiający funkcjonowanie rozumu, to musi on być odpowiednio intelektualnie pielęgnowany. Oczywiście wykształcenie, poznanie praw logiki (prawidłowego rozumowania) ułatwia podejmowanie rozsądnych decyzji w życiu, ale bystra obserwacja oraz doświadczenie życiowe też dają możliwość niepopełniania błędów. O takim człowieku mówimy, że ma praktyczny, prosty, trzeźwy, zdrowy rozum lub zupełnie dosadnie, że ma tzw. chłopski rozum. Niestety, wystarczy się dobrze obejrzeć, by zauważyć, że napotyka się osoby (chciałoby się powiedzieć osobniki), które dostały „małpiego” rozumu. Dlatego Kościół, widząc to i ubolewając nad niedoskonałością ludzkiej kondycji, prosi, by modlić się o Dary Ducha Świętego, wśród których rozum jest wymieniany na drugim miejscu (po mądrości).

Cennym aspektem rozumu jest roztropność, czyli rozwaga w myśleniu, mówieniu i działaniu. Ktoś, mający tę cechę, nie działa pochopnie, po zastanowieniu podejmuje decyzje oraz umie trafnie ocenić sytuację.

Katechizm Kościoła Katolickiego (KKK) w obszernym paragrafie 1806 analizuje tę ludzką właściwość i ją tak określa: „Roztropność jest cnotą, która uzdalnia rozum praktyczny do rozeznania w każdej okoliczności naszego prawdziwego dobra i do wyboru właściwych środków do jego pełnienia. „Człowiek rozumny na kroki swe zważa” (Prz. 14, 15). Roztropność kieruje bezpośrednio sądem sumienia. Człowiek roztropny decyduje o swoiim postępowaniu i porządkuje je, kierując się tym sądem. Dzięki tej cnocie bezbłędnie stosujemy zasady moralne do poszczególnych p[przypadków i przezwyciężamy wątpliwości odnośnie do dobra, które należy czynić, i zła, którego należy unikać”.

Koniecznie trzeba zatrzymać się nad tym dość długim sformułowaniem, bardzo uważnie parę razy go przeczytać i porządnie się zastanowić, aby odnieść to wszystko do dnia dzisiejszego i obecnej naszej sytuacji. Przed nami ciąg wyborów, powinność podejmowania właściwych decyzji mających ogromny wpływ na życie nasze i naszych bliskich. Media nie próżnują. Pieniądz robi swoje. Wmawiają nam ułudę czekającego nas szczęścia, mającego być zrealizowanym przez ugrupowania, których działalność już dostatecznie dotkliwie odczuliśmy. Na czas naszych decyzji stają się nagle mili, sympatyczni, niemal gotowi do usług. Czy mamy zupełnie zapomnieć miliony podpisów ignorowanych przez ludzi władzy ?

Ileż to farby drukarskiej poszło na wydrukowanie hymnów pochwalnych dotyczących współżycia wielu kultur. Jest to rzeczywiście możliwe i indywidualnie realizowane, ale w skali społeczeństw mamy, jak do tej pory, i przed nami się dziejące, bardzo przykre skutki. Do współżycia trzeba się długie lata przygotowywać przez edukację, religię i rzetelną ekonomię. Jeśli tego nie ma, to są czystki, rzezie i wojny. Od nas zależy wybór naprawdę szlachetnych osób, a nie pretorianów wątpliwej wartości przywódców, często nieczułych na biedę i znajdujących się w trudnej sytuacji schorowanych lub dotkniętych nieszczęśliwym losem ludzi. Tymczasem w kolorowych czasopismach lub nawet codziennych gazetach można czytać całostronicowe artykuły o już nawet miliardowych fortunach, bijących przepychem rezydencjach, wielorakich rozwodach i mnogich tak zwanych partnerkach. A gdzież jest tu solidarność społeczna i minimalna sprawiedliwość. Niestety w dużej mierze sami jesteśmy temu winni właśnie przez złe wybory lub niezrozumiałą obojętność.

Z własnego doświadczenia wiemy, że gdy zabraknie nam nawet parę groszy, to nie kupimy biletu i musimy pójść pieszo lub zrezygnować z podróży, a tymczasem mnogie rzesze uwierzyły, że może istnieć organizacja, która da im fortunę za nic. Naiwność jest przeciwieństwem rozsądku i rozumu. Czasem, czasami rzeczywiście coś dadzą. Ale za jaką cenę ? Prawdziwa pomoc nie szuka poklasku, nie potrzebuje rozgłosu ani reklamy i nie jest zniewalająca. Jest dyskretna i bezinteresowna tak jak pomoc prawdziwie miłującego człowieka i miłosiernego Boga. Jesteśmy już praktycznie bez własności, bezwolni, często bez pracy i środków do życia. Czy nie lepiej zdać się na własne siły, rozum i rozsądek, i zlecić budowę przyszłości szlachetnym jednostkom ?